OWADY I ŚLIMAKI

U nas czas toczy się teraz znacznie wolniej. Korzystamy z wakacyjnego leniuchowania pomimo że brak wymarzonej pogody. Odwiedzamy plac zabaw, działkę dziadków oraz trochę podróżujemy. A gdy za oknem pada częściej sięgamy po książeczki do czytania. Ponieważ Wiki ma teraz zastój w czytaniu czytam ja. Mam nadzieję, że wróci to do normy po powrocie z wakacji. Nic na siłę.
Przez ostatnie dwa tygodnie tematem przewodnim były u nas owady a wszystko zaczęło się od przyniesionych do domu w słoiku 2 ślimaków. Jeden otrzymał imię Tutek a drugi Laila (skąd takie imiona nie mam zielonego pojecia). Na nic zdały się tłumaczenia, że ślimaki są obojniakami. Zamieszkały z nami na całe 3 dni. Więc przygotowałam trochę na ich temat i tak się zaczęło.
Rozpoczęłyśmy od dopasowywania zwierzątek:
Następnie poznawałyśmy części ciała ślimaka. Wiktoria sama kolorowała rysunki a Jula pokazywała te elementy na żywych eksponatach.

Ślimakowa wydzieranka. Nasz ślimak przybrał trochę patriotyczne barwy a to dlatego, że miałysmy w domu tylko te dwa kolory bibuły a na wyprawę do sklepu było zbyt deszczowo.
A oto Tutek i Laila w całej swojej okazałosci i dwa małe slimaczki ulepione przez dziewczynki.

Teraz przyszła kolej na owady. Rozmawiałyśmy o i obserwowałyśmy w ich naturalnym środowisku: biedronki, motyle, mrówki, pszczoły, osy i muchy.
Skorzystałyśmy również z pomysłu z blogu Ewy i zrobiłyśmy kamykowe biedronki:



Papierowy motyl

Nie obyło się również bez wizyty w bibliotece gdzie znalazłyśmy książki dzięki którym znalazłysmy się w świecie owadów:



Dwa dni temu odbył sie u nas Quiz Rodzinny. Brały w nim udział dziewczynki, babcia, dziadek i ciocia. Pytania były z różnych dziedzin ale najwiecej pytań było na tematy które ostatnio się u nas przewijały czyli las, owady, Polska, stolice państw i trochę pytań ruchowych. Zabawa była świetna. Dużo śmiechu.
Pierwsze miejsce zajęła Wiktoria (odpowiedziała na wszystkie pytania) a ostatnie nie powiem wam kto bo dziadek będzie zły.
Życzę Wam równie udanej zabawy z waszymi Pociechami.

Etykiety: